W dniu 22.05 wychowankowie bursy "AWANS" wraz z wychowawcami Edytą Wojniak i Izabelą Wójciak - Nowak wybrali się na rajd do Szmaragdowego Jeziora - Wiśniówka 😉 Przebyta trasa miała długość ponad 30 km. W trakcie naszego spaceru mieliśmy okazję podziwiać,  m.in., Zalew Kielecki, Masłów Pierwszy oraz przepiękną architekturę terenów podmiejskich. Zwieńczeniem turystycznej przygody był przepiękny widok Szmaragdowego Jeziora, które swoją niespotykaną barwę zawdzięcza skale osadowej - kwarcytowi. Zarówno wychowankowie, jak i wychowawcy, już nie mogą się doczekać kolejnej przygody. 

         Kwiaty od zawsze kojarzą się z symbolem piękna, tego co miłe i przyjemne. Chyba się zgodzicie? Do tego, jak ktoś coś zbroi, to po kwiaty czym predzej pomyka. Mówimy tu o panach oczywiście- Hahahahaha. Przecież czerwona róża to symbol miłości nieprawdaż? Ano właśnie, jednak robienie kwiatów ze wstążek to już zupełnie coś innego i jakoś trudno było nam uwierzyć, że może z tego wyjść coś ciekawego. Myśleliśmy wręcz, iż lipa z tego będzie i tyle... Cóż indyk też myślał o niedzieli i co? Sami wiecie, co dalej się stało.
        Wniosek jest prosty: nie ma co za wiele rozmyślać, tylko zacząć działać i tyle... Tak też zrobiliśmy i postanowiliśmy zawierzyć po raz kolejny naszej wychowawczyni Pani Swietłanie, która z okazji Dnia Matki, na zajęciach pokazała nam jak wspaniałe ozdoby dla naszych mam (i nie tylko dla nich) możemy własnoręcznie wykonać, mając do dyspozycji tak niewiele. Potrzebny był tylko klej, kolorowe, satynowe wstążki i kilka drobnych dodatków.
        I co powiecie? Czyż nie śliczne, piękne i wspaniałe? A do tego jakie, niepowtarzalne, bo wykonane samodzielnie, ,,magnetycznymi rękami", a nie zakupiona jakaś chińska tandeta. Zresztą oceńcie sami....

   W dniu 26 maja przypada jedno z najpiękniejszych świąt - Dzień Matki. Tego dnia szczególnie pamiętamy o najważniejszych kobietach w naszym życiu.
   Wychowankowie bursy "Awans" rozpoczęli przygotowania do świętowania tego dnia w bursie. W trakcie warsztatów plastycznych organizowanych przez wychowawców: Katarzynę Kisiel, Annę Stelmaszczyk i Andrzeja Kosakowskiego, wychowankowie przygotowali niezwykłe dekoracje, którymi został udekorowany hol bursy i które przypominać będą o zbliżającym się święcie.

   Wychowankowie bursy "Awans" w ostatnich dniach intensywnie pracują nad wykonywaniem zadań domowych i nauką w trybie online. Pomocne w tym okazują się stanowiska komputerowe, które pojawiły się w świetlicy bursy "Awans".

Dark witches will burn in hell…

           To dopiero była jazda bez trzymanki, że hej!!! Kiedy zawitały do nas czarownice prosto z Łysej Góry i odstawiły popisową polkę, wymachując przy tym miotłami, to aż kurz się unosił i w oczach nam pociemniało. Dodatkowo magicznego klimatu dodawał wystrój na piętrach (stare naczynia, kołowrotki, różne przedmioty codziennego użytku, których przeznaczenie nie do końca byliśmy w stanie zrozumieć) – dosłownie jakbyśmy przenieśli się w czasie do innej epoki.
          Jednak zacznijmy od początku, a było to tak: Za górami za lasami żyła sobie królewna z krasnoludkami… Sorki to nie ta bajka – Hahaha. Chyba tak to szło: Pewnego razu mała dziewczynka w czerwonym kapturku została wysłana przez swoją mamę do babci, aby zanieść jej koszyczek … Eeee też nie tak. Był sobie chłopiec o imieniu Jaś i dziewczynka o imieniu Małgosia, nie mogąc powstrzymać się od łakomstwa, gdy tylko zobaczyli w lesie domek z piernika należący do czarownicy lub baby Jagi (jak ją tam zwał) zaczęli go pożerać, więc wcale dziwnym nie jest, że kobiecina się wkurzyła i za karę postanowiła ich zjeść.
           Jednakże do tego etapu już doszliśmy, gdyż czarownice nas odwiedziły. Oprócz odwiedzin sławnych lasek latających na miotłach tam i z powrotem dla własnej radochy (często bez wyraźnego celu) nasze wychowawczynie Panie Magda i Małgorzata zaprosiły też całą „plejadę gwiazd” naszej szkoły na czele z Panem A.Miszczykiem naczelnym dowódcą sił zbrojnych Awansu, jego dwoje zastępców, czyli Pana S.Lewandowskiego oraz Panią W.Madej- Kotecką. Oczywiście nie mogło też zabraknąć dodatkowych kul armatnich w postaci Pani D. Szałas, E. Dudały i W.Żmijewskiej, czyli dyrekcji burs Bartka ,Awansu i naszej Magneticy. To tak na wszelki wypadek, gdyby czarownice za bardzo się rozbrykały i trzeba byłoby zbrojnej interwencji w postaci armat – Uaaahahaha Jednak wracając do tematu …Prezentacja „ Świętokrzyskie jakie cudne”, rozpoczynająca imprezę była suuuper, mogliśmy również zobaczyć stroje regionalne, o których dowiedzieliśmy się sporo od naszych pań, które nawet w nich paradowały niczym rusałki na płatkach kwiatów. Śpiewnym krokiem, lecz niezbyt pewnym, poganiani miotłami przez czarownice wyruszyliśmy piętro niżej, nie wiedząc co nas tam czeka.
           Tu po raz kolejny ukazał się oczom naszym widok jak z bajki. Odgadniecie jaki? Oczywiście nasz ulubiony, czyli sowicie zastawiony stół jak na wypasionym, wiejskim weselu… Panie Małgorzata i Magda zakomunikowały nam, że to poczęstunek dla wszystkich, więc zasiedliśmy do wspólnego biesiadowania „jedząc, pijąc, lulki paląc …” i śpiewając, a uczta była nie lada. Składały się na nią wiejskie regionalne przysmaki: kiełbachy, kaszanki, szynki, kiszone ogóry, zalewajka, bigos, sałatki, pajdy chleba ze smalcem domowej roboty i kto by spamiętał co jeszcze. Dla Pani Magdy i Pani Małgosi 10/10 punktów, zresztą nie tylko dla nich, dla wszystkich wychowawców „Magneticy”, którzy na swój sposób przyczynili się do zorganizowania nam tej imprezy i iście królewskiej uczty.
           I co? Niech tylko ktoś spróbuje nam teraz powiedzieć, że świętokrzyskie nie jest cudne …